Piękna niedziela. Niebo co prawda szaro-perłowe, temperatura poniżej 5 ale nic to. Za nami wspaniały ranek tulenia się do siebie rodzinnie w łóżku, rozmowy, pocałunki, tajfun dziecięcej radości oraz kawałek z Sarah Ban Breathnach na 22 listopada na temat złych dziewczyn, które wiedzą że życie to nie próba generalna tylko show, ubierają się w jedwab i skórę, mówią co myślą, śpią kiedy i z kim chcą i mają w pięknie wytrenowanej dupie (fitness mam tu na myśli) opinie innych. Uwielbiam tą książkę pełną pogody, otuchy, radości, mądrości. Medytacje na każdy dzień, niezmiennie aktualne i inspirujące, kojące serce i otulające kwiecistym satynowym szalem duszę… Wzór koniecznie w angielskie róże. Gdybym mogła wybrać najważniejszą książkę swojego życia byłaby to właśnie ta!

Kupiłam mój używany relikt na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku za jakieś 20 złotych co podówczas stanowiło 1/10 naszego miesięcznego budżetu…. W roku 2004 dokładnie. 16 lat temu! I każdego roku czytam w wybrane dni te mini-eseje o szczęściu, miłości, domowej magii, prostej obfitości i codziennych, zwyczajnych cudach. O celebrowaniu rodzinnych kolacji, wdzięczności za pracę, modzie, pięknie i życiu w zgodzie z pieśnią swojej duszy. O pysznym jedzeniu i rozpieszczaniu siebie na wszystkie ziemskie i nieziemskie sposoby – wspaniałą lekturą, oglądaniem gwiazd, pyszną owocową herbatą czy strogonowem z warzyw długo duszonych w maśle. Każdy dzień rozpoczyna się cytatem od wspaniałych kobiet – pisarek, polityczek, aktywistek, artystek, matek, domowych bogiń. I łączy z Prawdziwym, Pięknym i pełnym Łaski życiu które jest na wyciągnięcie ręki dla każdego. Tu i Teraz 🙂
Samej Sarah jej mądrość nie uchroniła przed skutkami fatalnej miłości (gościu wyczyścił jej wielomilionowe konto i się ulotnił jak ten sen tembakowy), ale z to potrafiła przekuć ten bolesny incydencik w złoto:
Co sobie i wam niezmiennie polecam 🙂
Wspaniałej niedzieli, Przyjaciele!