Jedyną skończoną rzeczą w ludzkim Doświadczeniu jest Czas. Czas Życia.
Czas pięknego milczenia przy mocnej kawie w mglisty listopadowy poranek. Chwila w której pierwszy raz wysiadasz na lotnisku w Denver, Colorado. Czas samotnych wieczorów w doborowym towarzystwie dobrego filmu oraz świetnego jedzenia. 11 minut Coelho. Mgnienia zrozumienia i uleczenia. Godziny rozmów o wszystkim i sączenia na czołgu lichej wódki z gwinta z mężczyzną twojego życia. Miodowe wakacyjne dni nad zatłoczonym Bałtykiem pachnące smażoną flądrą i nagrzanym piaskiem.
Minuty narodzin dzieci. Ten moment kiedy pierwszy raz patrzą na Ciebie tak wyjątkowo i pierogowo, tulą się z całych sił i mówią „Mama kocham ciem”. Sekunda olśnienia w zrujnowanym hotelu w Casablance. Maratony czytania do utraty zmysłów. 62 sekundy czołówki Dr Quinn. Dni pisania od rana do wieczora bez poczucia czasoprzestrzeni i przerwy na papierosa. Godziny magicznych, radosnych, rodzinnych świątecznych biesiad. Kwadranse w lodowato chłodnym jeziorze tuż przed zachodem słońca.
Każde nasze ziemskie doświadczenie jest cenne, piękne, wzruszające. Bo kruche. Bo ulotne. Bo minie. Bo te chwile to absolutna edycja limitowana.
Reszta – Istnienie, Dusza, Miłość, Prawda, Piękno, Cuda, Wszechświat – są wieczne, są na zawsze. Jak i my. Wieczność i niezniszczalność to nasz naturalny habitat. Odwrotnie niż sobie naszymi malutkimi rozumkami wymyśliliśmy.
Dlatego trzeba chłonąć te bezcenne chwile, smakować wszystkimi zmysłami, kodować w duszy.
Tu i Teraz. Wieczność poczeka. Teraźniejszość – nie.
Tik-tak.
Z drugiej strony, teoria kwantowa dopuszcza iż czas jest tylko wynikiem splątania kwantowego i obiektywnie nie istnieje – patrz równanie Wheelera-DeWitta. Rozsądźta se sami i róbta co chceta 😉