Taaaa. Coś podejrzanie cicho w obejściu. A gdzie moje fanfary, torty, szampany, girlandy kwiecia, chór dziecięcy śpiewający mi peany na mą cześć u wezgłowia naszej rozkładanej sofy z ajkija się pytam? Już prawie 11 a dziatwa mię jakoś nie fetuje. Grrrr. Tylę ich produkuję właśnie po to żeby jak jedno coś schrzani, dwoje było w zapasie aby ratować sytuację. A tu lipa. No cóż, jako Matka Polka Feministka, heroicznie ocieram łzę bo wychowuje jednostki asertywne i niezależne. No i słyszę że laurki już w produkcji 😉

Ale i ja do swoich matek też jeszcze nie pisałam – co nadrobię masowo już niebawem. Miałam bowiem tyle szczęścia że w tej Podróży opiekowało się mną w różnych momentach pięć nadzwyczajnych, silnych i mądrych Kobiet. Ich miłość, wsparcie, inspiracja starczy mi na kolejne kilka żyć minimum – i za to jestem każdej z nich nieopisanie wdzięczna.
No więc moja Mama – źródło nieziemskiej inspiracji – autorka naszej obłędnej Czwórki. Królowa multitaskingu, równocześnie prowadziła dom, wychowywała Dzieci i rozkręciła od zera fantastycznie prosperującą firmę. Co wcale nie przeszkadzało jej w byciu wspaniałą żoną, zadbaną kobietą i piastunką świątecznych tradycji (jej ruskie nie mają sobie równych!), oraz najukochańszą babcią. I po czterdziestu latach przyznaję że zazwyczaj miała rację – jakimś szóstym zmysłem rozgryzała ludzi na pierwszy rzut oka i widziała wszystko kilka lat do przodu. Szacun ❤
Moja Babunia – ostoja tradycji i jasnych zasad, kochająca i silna Kobieta, której zawdzięczam najcudowniejsze dzieciństwo świata i prawdziwy Dom.
Ciocia Helena – moja Matka Chrzestna, prawdziwa Fairy Godmother. Wspaniała, inspirująca, pełna miłości, mocy, wyrozumiałości i Światła, dzięki któremu zawsze znajdowałam drogę. Mistyczna, a zarazem najbliższa.
Mama M. – pełna ciepła, siły i wewnętrznego spokoju. Promieniująca dobrem i otuchą, niezawodna w każdych okolicznościach.
Ciocia Ania – żywe złoto, pulsująca energia radości i optymizmu. Mistrzyni wspaniałego życia z przytupem, o wielkim sercu i nieskończonym potencjale.
Tyle o moich Przewodniczkach – i najwspanialsze życzenia dla Wszystkich Matek Świata. Potencjalnych, przyszłych, zastępczych, aspirujących i niedoszłych. Kocham Was z całego serca, z całej Duszy – i posyłam tony najwspanialszej, pozytywnej energii i światła.
Oraz coś na poprawę nastroju, bo któż zadba o szczęście matki jeśli nie Happy MILF z SNL Polska XD
I jeszcze ja – Matka Polka Ekstra Motzna. Jaką matką jestem? Nie wiem, trzeba by dziatwę zapytać. Pewnie powiedzą że za mało gotuję kotlecików z ziemniaczkiem a za dużo tofu, że wybieram dziwne miejsca na wakacje i mam szalone pomysły na urządzanie domu. I że nie powinno mnie się wpuszczać do Lidla kiedy mi smutno bo wynoszę pół ekspozycji AGD. Ale że czują się kochani bezwarunkowo i bezgranicznie, zadbani, akceptowani za to kim naprawdę są, najważniejsi na świecie i bezpieczni – cokolwiek by się nie działo. To wiem na pewno. I wiem jaką matką chcę być – takie szeroko pojęte połączenie Kobiet Mojego Życia z Lorelai Gilmore i Mamą Borejko. I codziennie, z mozołem pracuję nad swoimi zadami i waletami, żeby tych pierwszych było mniej, a te drugi mnożyły się jak króliki na wiosnę.
Bowiem moje główne zadanie tutaj to stworzyć Dom pełen miłości, śmiechu, inspiracji, światła, ciekawości, akceptacji, zabawy i bezpieczeństwa. Być zawsze obok i kiedy trzeba utulić, pocieszyć albo pomilczeć razem. I pomóc mojej Fantastycznej trójeczce wypłynąć na szerokie życiowe wody z jak największą liczbą lajfhaków, skilli i przydatnych na tym wzburzonym morzu narzędzi. I wciąż utrzymywać światło latarni, żeby wiedzieli że zawsze, ale to zawsze czeka na nich bezpieczna przystań w Domu.
Tylko i aż tyle.