Dom

Myślę ostatnio o Domu – tym który miałam. Biedna lecz porządna dzielnica w małym miasteczku na Północy, poniemieckie budownictwo, mieszkanko na poddaszu, skrzypiące drewniane podłogi, piece kaflowe, zimą przymrozki przy dywanie. Książki zbierane przez Dziadków latami, od „Pożegnania z Bronią” po Danikena. Naleśniki, najlepsza w powiecie domowa szarlotka z cynamonem i mielone. Bezwarunkowa miłość, życzliwość i niekończące się wieczory przy Skrabelkach. Telewizor marki Rubin i najwspanialsza na świecie kolekcja powojennych mebli, bibelotów, kryształów, pluszaków, Matek Bosek, notatek, kilimków, gobelinków, malunków, świętych obrazków, słoików, ubrań, lekarstw i około 500 plastikowych pudełek po jogurtach, serkach i margarynach bo Dziadkowie nauczeni kryzysami lat 20, 30, 40, 50, 60, 70, 80, i 90 wiedzieli że wszystko może się przydać. Nieopodal Wisła. Widok po horyzont na ogródki działkowe i Wszechświat.

Mieszkałam potem w Krakowie i Ankarze, mieszkałam w Szwecji gdzie zostawiłam cząsteczkę domowej duszy, mieszkałam na Cyprze i w Warszawie. Ale nigdzie indziej tak bardzo nie należałam, nigdzie nie byłam bezpieczniejsza i szczęśliwsza niż tam, od 1983 do 1999.

DOM. Niedawno odwiedziłam z moją Córką moją ulicę, moją dzielnię, moje miejsce.

Nasze poddasze dziś zamieszkują pilni i schludni świadkowie Jechowy. Dziadziu z Babunią są po drugiej stronie. Została tylko romantyczno-mityczna kraina dzieciństwa w moim sercu, duszy i myślach. W zasadzie więc zostało wszystko, nic nie minęło, wszystko to co przeżyliśmy, najważniejsze i najpiękniejsze Trwa – we mnie. Wieczne i niezniszczalne. Bo to co Prawdziwe, dobro, miłość i piękno zawsze takie są. I to są wspaniałe wieści.

I myślę o Domu który niebawem będziemy budowali dla naszych Dzieci.

W sukurs przychodzi mi Jonna Jinton i jej fantastyczna historia:

In 2010 I moved to a very tiny little village in the North of Sweden, surrounded by beautiful nature and endless forests. 
This village is where my mum was born, and where my ancestors have been living for 12 generations back. So it was like coming home. 

I could write a whole book about the first years here, but to make a long story short, it was the most amazing and challenging time in my life. From the first second I knew I was in the right place.
And the creative side of me suddenly bloomed out and I knew what I wanted to do in life.

I wanted to create art in different forms. I started with photography and writing, then filmmaking, painting, jewelry making and music. I felt like something exploded in me, in the best way possible. This place gave me inspiration like nothing I’ve ever felt before.
It became my passion to create beautiful things, and I started sharing it on social media platforms.

Fast forward to today, it’s now been 10 years since I moved, and I still live here, enjoying life and running my own business.

In the video below I share my story, from a dream to reality. 
It is now two years since I did this video so a few things have changed since then, but I think it’s a great summary of these years and how it all started. 

https://jonnajintonsweden.com/test-about-us/
Moving to our new house - Ep. 24 - YouTube
C. Jonna Jinton. Source: https://i.ytimg.com/vi/weQSvmQbzoc/maxresdefault.jpg and https://www.youtube.com/watch?v=weQSvmQbzoc

Kolejna kobieta która podążyła za swoją wewnętrzną mądrością. Miała odwagę wybrać drogę rzadziej uczęszczaną. I to zawsze, ale to zawsze dobrze się kończy. I co było nadzwyczajne w jej historii również, to to że powróciła w rodzinne strony, do domu który kiedy zbudował jej pradziad. To daje mi i Mojemu Mężowi nową perspektywę. Imperatyw zbudowania rodzinnego gniazda, domu, swojej ziemi, tak żeby przyrody było pod dostatkiem wokół, i przestrzeni, i nagromadzonego z latami życia rodzinnego. Dobra, ciepła, otuchy, inspiracji, miłości….

Po to jest rodzinny dom. Żeby gdzieś Należeć. Żeby nasze dzieci, może i wnuki a przy dobrej cegle i prawnuki, miały zawsze gdzie wrócić.

Anyhow, ten prosty fakt – że Jonna wróciła do miejsca w którym żyło poprzednie kilkanaście pokoleń jej rodziny, do domu który zbudował jej pradziad, w którym wychowała się jej mama, uświadomił mi że wsparcie i miłość może trwać dłużej niż przez jedno-dwa pokolenia. I raz jeszcze, że jesteśmy powiązani, horyzontalnie, wertykalnie, synchronicznie i anachronicznie.

Wracając do samej Jonny, wspaniała dziewczyna. Więcej o niej w tym pięknym wideo: https://jonnajinton.se/dokumentar/ albo na jej kanale który w każdy weekend odwiedzam i czerpię z niego otuchę, inspirację, świeżość, światło:

Z całego serca polecam. Kram ❤

Dodaj komentarz