Czarnobyl. Mariupol. Warszawa.

Od 24 lutego Coś kawałeczek po kawałeczku rozmontowuje mi życie. Nie ma już mebelków, porcelanowych baletniczek, landszafcików na ścianach, a teraz się skurwysyństwo wzięło za dywan.

Łamię się? Ależ skąd! Dywanu nie oddam, won mi stąd. Pełnia pustki. Jak się już nacieszę, poeksploruję nowe kierunki w dizajnie.

Tylko cholernie ciężko pisać jedną ręką – lewa, złamana w zeszłym tygodniu w dystalnej części trzonu kości łokciowej, wisi sobie smętnie a ozdobnie na czarnej ortezie. Wyglądam jak przypadkowo wciśnięty w kieckę jednoręki bandyta, pieprzona robo woman, cyborg na NFZ. Niezły czelendż ogarnąć dom, dziecięcą logistykę i ekwilibrystykę, smażoną rybkę z warzywami żeby dziecka nie jechały tylko ma durum donerach, i jakieś strzępy tego co na ten moment ważne. Już samo ubranie gaci to ekstremalnie doznanie i epicki sukces.

Tym niemniej, jestem w tym coraz lepsza. To absolutnie niezwykłe ile można zrobić jedną ręką i zębami. A pisać zawsze będę, nawet i językiem. Skąd myślicie że są tu wszelkie „ą”, „ę” i „ż” 😛 ?

Te same radionuklidy dzięki którym mogę sobie zajrzeć w swoje cudownie żałosne ciało zbudowane z taką samą majsterią jak i niechlujstwem (dear God, how about  some kevlar here and there?!), rozszczepiły na atomy wszystko co o sobie jako gatunku wiedzieliśmy 36 lat temu.

Czarnobyl. Dzisiaj kolejna rocznica.

Jak bardzo intymny to dla mnie temat wie każdy kto czytał „Czarnobyl”. Dziś do śniadania po raz setny „Czarnobylska modlitwa. Kronika Przyszłości” Aleksijewicz  – zapiski ze świata Czarnobyla, wielogłos serc, dusz i wspomnień zwykłych dni zwykłych ludzi w nieludzko nadzwyczajnych okolicznościach. Kronika naszej teraźniejszości – tego co teraz dzieje z naszymi duszami i na i Polesiu i w Mariupolu i w Warszawie ad 26 kwietnia 2022.

„Teraz w niezwykłych katakumbach broni się już tylko pułk Azow i pozostałości 36. Brygady Piechoty Morskiej. Z blisko 300 obrońcami jest mniej więcej tysiąc cywilów, którzy schronili się tu w strachu przed Rosjanami. 21 kwietnia satelity odkryły pod miastem świeży masowy grób szeroki na 300 m. Może być tam pochowanych ok. 9 tys. zamordowanych cywilów. Po Mariupolu krążą mobilne krematoria i starają się zatrzeć skalę zbrodni, jakich dopuścili się rosyjscy żołnierze, jeśli w ogóle można ich tak nazwać…”

Polityka.pl

Nie można. Ani ludzie ani rosyjscy ani żołnierze. Ja nie wiem już co to są te „ludzie”. Gdzie się zaczynamy a gdzie kończymy. „Osunęliśmy się w banał horroru”. Znowu.

„Poczucie tajemnicy. To poczucie, które wtedy się momentalnie w nas wytworzyło, unosiło się wówczas nad wszystkim: nad naszymi rozmowami, działaniami, lękami, i postępowało w ślad za wydarzeniem. Wydarzeniem potworem. Wszyscy doświadczyli wypowiedzianego, czy też niewypowiedzianego uczucia, że dotknęliśmy czegoś nieznanego”.

Switłana Aleksijewicz, „Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”

Każde Wydarzenie Potwór jest na swój niemożliwie okrutny sposób podobne. Znowu Czujemy to samo. Czy nam się to podoba czy nie, bez względu na wszelakie mechanizmy obronne: wdzięczność, serialiki, mindfulnesy, medytacje, winka, pogardę dla uchodźców, aktywizm, bierność, paczaizm…. Siedzimy w tym bunkrze razem, boimy się że nam dzieci pozabijają razem, wygrywamy razem, płaczemy razem, wierzymy Razem.

Ta wojna jest jak lazurowy radioaktywny pył którym oddychamy wszyscy.

Z pomocą przyjdzie nam niebawem nietrwałość rzeczywistości. To wszystko w końcu minie. Wojna minie. Ręka mi się zrośnie chociaż już wiem że źle. Odbudujemy domy ale to już nie będą nasze domy. Posklejamy dusze, ale to już będą inne dusze. Serca jakoś posklejamy, dzieci pójdą do szkoły, wybaczymy, ale inne oczy już będą patrzyły na inne niebo, na inne ptaki.

Chciałabym napisać że przecież kintsugi, że przecież te sklejone złotem skorupy stanowią największy skarb.

Napiszę. Ale nie Dziś.  

Dodaj komentarz