No i wysadziło mój mały domek na wulkanie. Boli niewyobrażalnie.
I nie wstyd mi, że mam takie mało sexy łapy popękane od roboty, garów i szorowania błota, gumy do żucia oraz plutonu z dziecięcych bucików. Tak samo mi nie wstyd żem absolutna frajerka. Jedno i drugie to moje najcenniejsze medale.

„Rozpacz to pamiątka po miłości. To nasz dowód, że kiedyś kochaliśmy. Rozpacz to rachunek, którym machamy w powietrzu i który mówi światu: „Spójrzcie! Miłość była kiedyś moja. Kochałam dobrze. Oto mój dowód, że zapłaciłam jej cenę.”
Glennon Doyle, „Wojowniczka Miłości”
Bogu dzięki, Babunia nauczyła mnie szyć. Do teraz mam jej nici, chomikowane skrzętnie razem ze świętymi obrazkami, guziczkami, karteczkami, wypisanymi długopisami, pudełkami po jogurtach, strzępkami materiału, beznogimi laleczkami i wszystkim co kiedykolwiek w we wszechświecie tym i kilku równoległych może się przydać. Bo przecież nigdy nie wiadomo kiedy nastanie czas tych 126 słoików i 243 zakrętek!
Ona Wiedziała. Czerwone nici przydały się 50 lat później. Dziękuję, Buniu.
Cokolwiek nie będzie się działo, bezpiecznie, spokojnie i z miłością przeprowadzę naszą Rodzinę na drugą stronę tej pieprzonej zatrutej rzeki. Powoli, ostrożnie, centymetr po centymetrze, z uwagą i troską. Wiem jak.
Wydaje mi się również, że wśród szpargałków Babci było kilka dorodnych łodzi Gator Navy i paru Marines.
Poszukam.