Syndrom sztokholmski

Nareszcie Listopad! Mgła i lekki mrok pięknie wyciszają codzienny jazgot. Szeptem i krzykiem otrzymuję odpowiedzi na pytania które tłuką się w mojej głowie odkąd z zaskoczeniem odkryłam że istnieją różne odmiany ludzi, a ja akurat według tego Systema Naturae jestem Dziewczynkom. Kiedy okazało się że dla takich jak ja jest specjalna różowa klateczka i cała … Czytaj dalej Syndrom sztokholmski

Karaluch Schrödingera

Wróciłam z tęgiej międzynarodowej konferencji dotyczącej najnieznośniej palących problemów dręczących ludzkość w sferze S&D oraz zabaw z ciężką artylerią. Sympozjum odbywało się w jednym z najbardziej urokliwych i optymistycznych krajów świata, co tylko powiększało mój bolesny dysonans poznawczy i dziurę w kształcie Boga w kolczastym serduszku.    Wszystko co powierzchowne zostało powiedziane. Wszystko co roi … Czytaj dalej Karaluch Schrödingera

Dzień Matky

Taaaa. Coś podejrzanie cicho w obejściu. A gdzie moje fanfary, torty, szampany, girlandy kwiecia, chór dziecięcy śpiewający mi peany na mą cześć u wezgłowia naszej rozkładanej sofy z ajkija się pytam? Już prawie 11 a dziatwa mię jakoś nie fetuje. Grrrr. Tylę ich produkuję właśnie po to żeby jak jedno coś schrzani, dwoje było w … Czytaj dalej Dzień Matky

Przodownicy …

Dawno dawno temu, kiedy jak głoszą miejskie legendy, ludzie zbierali się fizycznie na naradach, posiedzeniach i spotkaniach, siedziałam czwartą godzinę na Radzie Naukowej Cudowności (której jestem dumnym acz sceptycznym członkiem). Siedziałam w podziwie dla starszych profesorów którym koronawirus niestraszny, i mimo podwyższonego dla nich zagrożenia, zjechali z całej stolycy i okolic pełnić swą powinność, bo … Czytaj dalej Przodownicy …

Koncik wiejskiej filozofki – edycja wielkanocna

Tydzień-wyzwanie. Homeschooling-wiosenne-przesilenie-ice-bucket-challenge. Z hiperaktywną pierwszoklasistką i zbuntowanym licealistą na nauczaniu zdalnym, całym domem na głowie bo najukochańszy niestety pracuje 12/6, dopieszczonymi wykładami a'la John Keating, podczas których luba dziecinka w różnym stopniu upaprania czekoladą wparowuje w kadr i chce pogadać z „dziećmi” po drugiej stronie, ku nieodmiennej uciesze studentów. Z masą zarówno administracyjnej jak i … Czytaj dalej Koncik wiejskiej filozofki – edycja wielkanocna

Domowa Boginia

Jestem bez dwóch zdań Domowo Boginio. Uwielbiam krzątać, przątąc, pichcić, czyścić, porządkować, oporządzać, segregować i eksterminować. Do moich ulubionych książek w dzieciństwie należały „Porządki w domu i obejściu” z cyklu Biblioteczki Przysposobienia Rolniczego oraz przedwojenne „Słoneczko” Marii Buyno-Arctowej, w którym to wzór wszelkich cnót i urody, Marysieńka, doprowadza zrujnowane domostwo oraz dusze patologicznej rodziny Dębskich … Czytaj dalej Domowa Boginia

Orzeł w koronie

Jak wszystkie Polskie rodziny, dostajemy już nieco koronapierdolca. Ale tylko nieco. Jest już nawet zakaz wstępu do lasu (ostatni bastion mego psychicznego dobrostanu, kontakt z przyrodą potrzebny mi bardziej niż kiedykolwiek…), do sklepu wchodzi nie więcej niż 3 osoby na kasę, nie ma szkoły, nie ma zajęć, pozamykane wszystkie możliwe punkty usługowe prócz sklepów i … Czytaj dalej Orzeł w koronie

No to dokąd?

Wsiadoj, zapinoj pasy i jazdzim. A po drodze parę ciekawych rzeczy ci opowiem. Trafił ci się kierowca który co prawda zdał prawko za czwartym razem w Łomży, ale za to zaczaruje cię opowieściami niczym krzyżówka Szecherezady z Wieniczką Jerofiejewem (z subtelną nutą Jolasi z Kiepskich).  WordPress z którym najchętniej podjęłabym gejowski konkubinat za to jak … Czytaj dalej No to dokąd?