Nomadland

Wróciłyśmy do kolejnego Domu. Dwa gromkie remonty – starego i nowego mieszkania - wykonałam własnymi sprawnymi rączkami (nie dziwię się że malarze, tynkarze i hydraulicy tyle klną, kiedy znowu krzywo przymontowałam syfon w kuchni i zalałam niebożątko sąsiadkę, na usteczka cisnęły mi się takie wiąchy że najbardziej wytrawny kibol spłonąłby rumieńcem niczym dziewica). Dom nasz, … Czytaj dalej Nomadland

Miracle Morning

Uwielbiam swój kuchenny uniwersytet. Inspo, wykłady, podcasty, filmy, streamingi nadrabiam z lubością podczas szorowania garów, siekania cebulki na mielone, wywabiania plam z błota z dziecięcych sukienek, zamiatania, odgruzowywania salonu, układania niekończących się hałd prania i całej krzątozy która zajmuje mi pi razy sanki trzy godziny dziennie. W innym wypadku jedyne co bym oglądała to ulubione … Czytaj dalej Miracle Morning

Experyment

W zamierzchłej młodości chmurnej i durnej, moje życie przypominało jakiś totalnie popieprzony, sadystyczny eksperyment szalonego naukowca którego wywalili z DARPY za chlanie w godzinach służbowych. Takie prywatne MK ULTRA dla ubogich. Neuroantropologiczna przygoda po taniości. Next-Generation Nonsurgical Neurotechnology w wersji DIY. Revolutionizing Prosthetics za pomocą ulubionych protez Wieniczki Jerofiejewa. Wszystko w ramach absolutnie legalnych a nawet … Czytaj dalej Experyment

Midgard

Ostatnimi czasy żyję w Śródziemiu – kurewsko niewygodnej i bolesnej przestrzeni między tym co Dziejowe, Epokowe i Ważne, a Codziennym Życiem. Midgard - zangielszczona wersja staronordyckiego Miðgarðr – słowo wywodzące się z języka germańskiego, bedące określeniem używanym do opisania świata zamieszkiwanego przez ludzi. W dosłownym tłumaczeniu oznacza „zamknięty wewnątrz”. Przez wieki słowo to podlegało transformacjom językowym i np. w dzisiejszym … Czytaj dalej Midgard

Syndrom sztokholmski

Nareszcie Listopad! Mgła i lekki mrok pięknie wyciszają codzienny jazgot. Szeptem i krzykiem otrzymuję odpowiedzi na pytania które tłuką się w mojej głowie odkąd z zaskoczeniem odkryłam że istnieją różne odmiany ludzi, a ja akurat według tego Systema Naturae jestem Dziewczynkom. Kiedy okazało się że dla takich jak ja jest specjalna różowa klateczka i cała … Czytaj dalej Syndrom sztokholmski

Karaluch Schrödingera

Wróciłam z tęgiej międzynarodowej konferencji dotyczącej najnieznośniej palących problemów dręczących ludzkość w sferze S&D oraz zabaw z ciężką artylerią. Sympozjum odbywało się w jednym z najbardziej urokliwych i optymistycznych krajów świata, co tylko powiększało mój bolesny dysonans poznawczy i dziurę w kształcie Boga w kolczastym serduszku.    Wszystko co powierzchowne zostało powiedziane. Wszystko co roi … Czytaj dalej Karaluch Schrödingera

Lipiec

Przeżyłam 39 magicznych lipców. Na uroczej dwumiesięcznej wilegiaturze na Ukrainie w 1999 roku u rodzinki która uprawiała swoje wszystko, wodę czerpała ze studni i pokazała mi czym jest prawdziwe Plemię i jak to jest Należeć. Powitali nas jak swoich, wchłonęli naturalnie w cykl codziennych prac przy polu, domu i obejściu oraz wieczornych posiedzeń staruszek, kobiet … Czytaj dalej Lipiec

Kintsugi

Sztuka kintsugi, nazywana również kintsukuroi, narodziła się w XVI wieku, gdy szogun Yoshimasa Ashikaga zbił swoją ulubioną czarkę do herbaty. Nie mogąc pogodzić się ze stratą, zlecił chińskim rzemieślnikom, aby naprawili naczynie. Czarka powróciła do Japonii w jednym kawałku, ale jej nowy wygląd rozczarował szoguna. Rozbite fragmenty zostały połączone przy pomocy metalowych zacisków, zupełnie niepasujących do … Czytaj dalej Kintsugi

Czarnobyl. Mariupol. Warszawa.

Od 24 lutego Coś kawałeczek po kawałeczku rozmontowuje mi życie. Nie ma już mebelków, porcelanowych baletniczek, landszafcików na ścianach, a teraz się skurwysyństwo wzięło za dywan. Łamię się? Ależ skąd! Dywanu nie oddam, won mi stąd. Pełnia pustki. Jak się już nacieszę, poeksploruję nowe kierunki w dizajnie. Tylko cholernie ciężko pisać jedną ręką – lewa, … Czytaj dalej Czarnobyl. Mariupol. Warszawa.

COVID

Dzień 0 Ósmy dzień ogólnorodzinnej kwarantanny - Kubonek złapał covid gdzieś w szkole albo na lansie z ziomkami. Poiłam, karmiłam i dyskutowałam z biedakiem na izolacji żeby w swoim pokoiku nie zwariował, w końcu jestem szczepiona. Głównie to mu przeszkadzałam w budowaniu kolejnego imperium. Obudziłam się w nocy z koszmarnym bólem zatok, zimno mi jakbym … Czytaj dalej COVID

Wojna

Co mężczyzna to nowa wojna. Kolejna zmieniająca życie podróż – kolejna wojna. Wspaniałe literackie odkrycie które otwiera duszę i zdziera z człowieka całą skórę uruchamiając niemożliwe pokłady empatii – wojna. Co nowy projekt badawczy – wojna. Nie chodzi tu pornograficzną fascynację przemocą i śmiercią. Nie. Odkąd pamiętam, próbuję ją zrozumieć, rozgryźć, oswoić, obtańczyć, zrytualizować, zapomnieć. … Czytaj dalej Wojna

Fakap

Czasem człowiek zjebie na całej linii. Niechcący, mając nawet i dobre intencje, tak napieprzy że w tym momencie Calamity Jane drapie się po głowie coltem, pociąga solidnie z flaszki i mówi „Ej, no stara….”. Witamy w krainie fakapu. Fakap – rzeczownik, rodzaj męskorzeczowy z ang. „fuck up” – zapożyczenie fonetyczne. Oznacza zawalenie jakiejś sprawy powodujące … Czytaj dalej Fakap

Dzika

„… nie musiałam wiedzieć. Wystarczyło wierzyć, że to, co zrobiłam było prawdziwe. Rozumieć znaczenie, choć nie byłam w stanie dokładnie powiedzieć, co oznacza, jak wszystkie wersy z Dream of a Common Language, które wypełniały mi dni i noce. Wierzyć że nie muszę sięgać gołymi rękami. Wiedzieć, że zobaczenie ryby pod powierzchnią wody wystarczy. Że to … Czytaj dalej Dzika

Mój Lwów

Lwów. Moje miasto. Ta joj…. Lwów wyobrażony przez opowieści Dziadziusia, kresowiaka-patrioty, który tęsknił za straconym domem w Stanisławowie i czasami szkolnymi we Lwowie. Za niedzielami w Parku Stryjskim z Ojcem, i pierogami z jagodami Mamy. Za „Piosenkami z lwowskiej ulicy” i Szczepciem i Tońciem. Za na zawsze straconym, mitologicznym światem Kresów który istnieje już tylko … Czytaj dalej Mój Lwów

Puszka Pandory

Każdy z nas ma takie miejsca, takich ludzi, takie wspomnienia - do których po prostu nie podchodzi. Kijem przez Internet nie tyka. Udaje głupiego, że to się nie wydarzyło, nie mi, nie w ten sposób, nie w tym życiu….Bo rozrywają duszę na kawałeczki i zagrażają wszystkiemu co z takim trudem człowiek pozbierał, uratował, odbudował, ochronił. … Czytaj dalej Puszka Pandory

Domowa Boginia

Jestem bez dwóch zdań Domowo Boginio. Uwielbiam krzątać, przątąc, pichcić, czyścić, porządkować, oporządzać, segregować i eksterminować. Do moich ulubionych książek w dzieciństwie należały „Porządki w domu i obejściu” z cyklu Biblioteczki Przysposobienia Rolniczego oraz przedwojenne „Słoneczko” Marii Buyno-Arctowej, w którym to wzór wszelkich cnót i urody, Marysieńka, doprowadza zrujnowane domostwo oraz dusze patologicznej rodziny Dębskich … Czytaj dalej Domowa Boginia

Chujowy horyzont zdarzeń

Niedziela. Kokosisz się w lubości na kanapie, ostatni odcinek „Wikingów” syci oczko i serduszko, w historycznym zamyśleniu pakujesz do gąbki trzeci kawałek sernika, mąż zachwycony poleguje obok, dziatwa coś majstruje w podejrzanej cichości u siebie (pewnie znowu podpala moją suknię ślubną jak miesiąc temu)…. Idealne niedzielne popołudnie. I nagle jedna smutna myśl, Boże, proszę, nie … Czytaj dalej Chujowy horyzont zdarzeń

W pogoni za Światłem

Odkąd pamiętam, goniłam Światło. To zawsze był i jest cel wszystkich moich podróży. Marakesz, Toronto, Nowy Jork, Damaszek, Taipei, Ankara, Lwów, Tczew - nie tyle miejsce było ważne co te epickie momenty kiedy wydawało mi się że uchwyciłam je chociaż na chwilę. Poszukiwałam światła w promieniach wschodów i moich ukochanych zachodów słońca. W migotaniu gwiazd … Czytaj dalej W pogoni za Światłem

Piątkowa diorama

Mam nowy rytuał na zakończenie tygodnia. Przygotowuję pisarski warsztacik: żółty notes w vintage kwiatki, pióro, kilka kolorów, kuchenny organizer różnokolorowych stick notesów w kształtach od kwadrata po czajnik (jestem maniaczką planowania, notowania, przypominania w formie przyklejanych karteczek i organizerów, mam ich na ten moment jakieś 16 zestawów na wszelkie okazje, od planowania roboczego tygodnia po … Czytaj dalej Piątkowa diorama

Tajemny kod Matki

Nadszedł czas uchylić nieco rombka etymologicznej tajemnicy - dlaczego Matka Polka Extra Motzna? Matka Polka to wiadomo. Niestrudzona producentka nowych Polek i Polków, kochająca swoje Dziecka do utraty tchu. Tak konfidencjonalnie wyznam że marzę jeszcze o bliźniętach. A nawet i trojaczkach. Mogą być i pięcioraczki, byle w jednej ciąży - i wszystkie mamy wiedzą o … Czytaj dalej Tajemny kod Matki