Wróciłyśmy do kolejnego Domu. Dwa gromkie remonty – starego i nowego mieszkania - wykonałam własnymi sprawnymi rączkami (nie dziwię się że malarze, tynkarze i hydraulicy tyle klną, kiedy znowu krzywo przymontowałam syfon w kuchni i zalałam niebożątko sąsiadkę, na usteczka cisnęły mi się takie wiąchy że najbardziej wytrawny kibol spłonąłby rumieńcem niczym dziewica). Dom nasz, … Czytaj dalej Nomadland
Kategoria: Sens w rzyci
Miracle Morning
Uwielbiam swój kuchenny uniwersytet. Inspo, wykłady, podcasty, filmy, streamingi nadrabiam z lubością podczas szorowania garów, siekania cebulki na mielone, wywabiania plam z błota z dziecięcych sukienek, zamiatania, odgruzowywania salonu, układania niekończących się hałd prania i całej krzątozy która zajmuje mi pi razy sanki trzy godziny dziennie. W innym wypadku jedyne co bym oglądała to ulubione … Czytaj dalej Miracle Morning
Schrödinger’s Cat
The most difficult and beautiful moments in Life, are those just before opening the Box - where the cat, due to the principle of superposition, is simultaneously alive and dead. https://www.youtube.com/watch?v=UjaAxUO6-Uw As in life - the most wonderful thing is the dopamine rush just before the culmination of something glorious. The moment when you buckle … Czytaj dalej Schrödinger’s Cat
Experyment
W zamierzchłej młodości chmurnej i durnej, moje życie przypominało jakiś totalnie popieprzony, sadystyczny eksperyment szalonego naukowca którego wywalili z DARPY za chlanie w godzinach służbowych. Takie prywatne MK ULTRA dla ubogich. Neuroantropologiczna przygoda po taniości. Next-Generation Nonsurgical Neurotechnology w wersji DIY. Revolutionizing Prosthetics za pomocą ulubionych protez Wieniczki Jerofiejewa. Wszystko w ramach absolutnie legalnych a nawet … Czytaj dalej Experyment
Nici
No i wysadziło mój mały domek na wulkanie. Boli niewyobrażalnie. I nie wstyd mi, że mam takie mało sexy łapy popękane od roboty, garów i szorowania błota, gumy do żucia oraz plutonu z dziecięcych bucików. Tak samo mi nie wstyd żem absolutna frajerka. Jedno i drugie to moje najcenniejsze medale. Lisa Aisato "Życie" "Rozpacz to … Czytaj dalej Nici
Midgard
Ostatnimi czasy żyję w Śródziemiu – kurewsko niewygodnej i bolesnej przestrzeni między tym co Dziejowe, Epokowe i Ważne, a Codziennym Życiem. Midgard - zangielszczona wersja staronordyckiego Miðgarðr – słowo wywodzące się z języka germańskiego, bedące określeniem używanym do opisania świata zamieszkiwanego przez ludzi. W dosłownym tłumaczeniu oznacza „zamknięty wewnątrz”. Przez wieki słowo to podlegało transformacjom językowym i np. w dzisiejszym … Czytaj dalej Midgard
Syndrom sztokholmski
Nareszcie Listopad! Mgła i lekki mrok pięknie wyciszają codzienny jazgot. Szeptem i krzykiem otrzymuję odpowiedzi na pytania które tłuką się w mojej głowie odkąd z zaskoczeniem odkryłam że istnieją różne odmiany ludzi, a ja akurat według tego Systema Naturae jestem Dziewczynkom. Kiedy okazało się że dla takich jak ja jest specjalna różowa klateczka i cała … Czytaj dalej Syndrom sztokholmski
Milutko
Wiem że milutko czasem mnie czytać. Z resztą to jest właśnie mój cel: rozpalić małe ognisko do którego zapraszam wszystkich bez wyjątku. Nie boję się ani swoich ani obcych. Ogrzejecie serduszka, poczujecie chociaż przez chwilę że nie jesteście sami w tym brutifulnym Wszechświecie. Bo i ja spierdoliłam masę spraw, relacji i rzeczy, oberwałam po łbie … Czytaj dalej Milutko
Lipiec
Przeżyłam 39 magicznych lipców. Na uroczej dwumiesięcznej wilegiaturze na Ukrainie w 1999 roku u rodzinki która uprawiała swoje wszystko, wodę czerpała ze studni i pokazała mi czym jest prawdziwe Plemię i jak to jest Należeć. Powitali nas jak swoich, wchłonęli naturalnie w cykl codziennych prac przy polu, domu i obejściu oraz wieczornych posiedzeń staruszek, kobiet … Czytaj dalej Lipiec
Kintsugi
Sztuka kintsugi, nazywana również kintsukuroi, narodziła się w XVI wieku, gdy szogun Yoshimasa Ashikaga zbił swoją ulubioną czarkę do herbaty. Nie mogąc pogodzić się ze stratą, zlecił chińskim rzemieślnikom, aby naprawili naczynie. Czarka powróciła do Japonii w jednym kawałku, ale jej nowy wygląd rozczarował szoguna. Rozbite fragmenty zostały połączone przy pomocy metalowych zacisków, zupełnie niepasujących do … Czytaj dalej Kintsugi
Czarnobyl. Mariupol. Warszawa.
Od 24 lutego Coś kawałeczek po kawałeczku rozmontowuje mi życie. Nie ma już mebelków, porcelanowych baletniczek, landszafcików na ścianach, a teraz się skurwysyństwo wzięło za dywan. Łamię się? Ależ skąd! Dywanu nie oddam, won mi stąd. Pełnia pustki. Jak się już nacieszę, poeksploruję nowe kierunki w dizajnie. Tylko cholernie ciężko pisać jedną ręką – lewa, … Czytaj dalej Czarnobyl. Mariupol. Warszawa.
28 Dzień Wojny
28 dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę. 28 DZIEŃ WOJNY. Od miesiąca nie mogę pisać, dławię się własnymi słowami. Dopiero kilka dni temu odzyskałam oddech i możliwość w miarę normalnego funkcjonowania w tej rzeczywistości odbitej w potłuczonym diabelskim zwierciadle. Dzisiaj po prostu spróbuję to wszystko jakoś ubrać w słowa…. nieporadnie, delikatnie, powoli, ostrożnie. Będzie osobiście. Będzie … Czytaj dalej 28 Dzień Wojny
COVID
Dzień 0 Ósmy dzień ogólnorodzinnej kwarantanny - Kubonek złapał covid gdzieś w szkole albo na lansie z ziomkami. Poiłam, karmiłam i dyskutowałam z biedakiem na izolacji żeby w swoim pokoiku nie zwariował, w końcu jestem szczepiona. Głównie to mu przeszkadzałam w budowaniu kolejnego imperium. Obudziłam się w nocy z koszmarnym bólem zatok, zimno mi jakbym … Czytaj dalej COVID
Adwent
Pierwszy tydzień adwentu rozpoczęłam na wesoło i z marketingowym przytupem. Siedzimy sobie bowiem z rodzinką przy rodzinnej kolacyjce (moje tradycyjne pierożki ruskie z Lidla, które pieczołowicie rozpakowałam i odsmażyłam) a tu z obornika wyjeżdża świąteczny pociąg Tyskiego witany z wielkim entuzjazmem przez spragnionych mieszkańców polskich wsi, miast i miasteczek. Cóż. Amerykanie mają świąteczny konwój z … Czytaj dalej Adwent
Zombieland
Czasem mój umysł przypomina szemrany striptiz-bar w Zona Norte w Tijuanie: bez obstawy i znajomości lepiej nie wchodzić bo w najlepszym wypadku stracimy portfel i nerkę. Szczególnie kiedy tak jak teraz, jestem wyczerpana i z konieczności funkcjonuję na najwyższych obrotach, niestety w trybie zombie. I to tylko dzięki zjednoczonym siłom jogi, kofeiny i buddyjskiego podejścia … Czytaj dalej Zombieland
Oświecenie
I dalej chodzi za mną ten cytat z "Wild".... “What if I forgave myself? I thought. What if I forgave myself even though I'd done something I shouldn't have?... What if I was sorry, but if I could go back in time I wouldn't do anything differently than I had done? ... What if yes … Czytaj dalej Oświecenie
Wojna
Co mężczyzna to nowa wojna. Kolejna zmieniająca życie podróż – kolejna wojna. Wspaniałe literackie odkrycie które otwiera duszę i zdziera z człowieka całą skórę uruchamiając niemożliwe pokłady empatii – wojna. Co nowy projekt badawczy – wojna. Nie chodzi tu pornograficzną fascynację przemocą i śmiercią. Nie. Odkąd pamiętam, próbuję ją zrozumieć, rozgryźć, oswoić, obtańczyć, zrytualizować, zapomnieć. … Czytaj dalej Wojna
Dom
Myślę ostatnio o Domu - tym który miałam. Biedna lecz porządna dzielnica w małym miasteczku na Północy, poniemieckie budownictwo, mieszkanko na poddaszu, skrzypiące drewniane podłogi, piece kaflowe, zimą przymrozki przy dywanie. Książki zbierane przez Dziadków latami, od "Pożegnania z Bronią" po Danikena. Naleśniki, najlepsza w powiecie domowa szarlotka z cynamonem i mielone. Bezwarunkowa miłość, życzliwość … Czytaj dalej Dom
Fakap
Czasem człowiek zjebie na całej linii. Niechcący, mając nawet i dobre intencje, tak napieprzy że w tym momencie Calamity Jane drapie się po głowie coltem, pociąga solidnie z flaszki i mówi „Ej, no stara….”. Witamy w krainie fakapu. Fakap – rzeczownik, rodzaj męskorzeczowy z ang. „fuck up” – zapożyczenie fonetyczne. Oznacza zawalenie jakiejś sprawy powodujące … Czytaj dalej Fakap
Americana
Ha, czwarty lipca 😊 Zaczęłyśmy dzień z Dziewczynami od spacerku w lesie i napasienia się jagódkami które w tym roku wysypały jak dzikie. Od wizualnego polowania i szukania nazw motyli, które również dopisały. Fioletowy mieniak tęczowiec, żółty latolistek cytrynek, pomarańczowy czerwończyk dukacik, biały niepylak mnemozyna, modry modraszek ikar. Do dziś rana nie miałam pojęcia że … Czytaj dalej Americana
Dzika
„… nie musiałam wiedzieć. Wystarczyło wierzyć, że to, co zrobiłam było prawdziwe. Rozumieć znaczenie, choć nie byłam w stanie dokładnie powiedzieć, co oznacza, jak wszystkie wersy z Dream of a Common Language, które wypełniały mi dni i noce. Wierzyć że nie muszę sięgać gołymi rękami. Wiedzieć, że zobaczenie ryby pod powierzchnią wody wystarczy. Że to … Czytaj dalej Dzika
Przodownicy …
Dawno dawno temu, kiedy jak głoszą miejskie legendy, ludzie zbierali się fizycznie na naradach, posiedzeniach i spotkaniach, siedziałam czwartą godzinę na Radzie Naukowej Cudowności (której jestem dumnym acz sceptycznym członkiem). Siedziałam w podziwie dla starszych profesorów którym koronawirus niestraszny, i mimo podwyższonego dla nich zagrożenia, zjechali z całej stolycy i okolic pełnić swą powinność, bo … Czytaj dalej Przodownicy …
Puszka Pandory
Każdy z nas ma takie miejsca, takich ludzi, takie wspomnienia - do których po prostu nie podchodzi. Kijem przez Internet nie tyka. Udaje głupiego, że to się nie wydarzyło, nie mi, nie w ten sposób, nie w tym życiu….Bo rozrywają duszę na kawałeczki i zagrażają wszystkiemu co z takim trudem człowiek pozbierał, uratował, odbudował, ochronił. … Czytaj dalej Puszka Pandory
Koncik wiejskiej filozofki – edycja wielkanocna
Tydzień-wyzwanie. Homeschooling-wiosenne-przesilenie-ice-bucket-challenge. Z hiperaktywną pierwszoklasistką i zbuntowanym licealistą na nauczaniu zdalnym, całym domem na głowie bo najukochańszy niestety pracuje 12/6, dopieszczonymi wykładami a'la John Keating, podczas których luba dziecinka w różnym stopniu upaprania czekoladą wparowuje w kadr i chce pogadać z „dziećmi” po drugiej stronie, ku nieodmiennej uciesze studentów. Z masą zarówno administracyjnej jak i … Czytaj dalej Koncik wiejskiej filozofki – edycja wielkanocna
My Grandpa is turning Hundred today! :)
My Grandpa is turning 100 today. He has been on the Other Side for three years now…. Three years of all the wise and funny talks about fashion and the Universe we did not have, the calls we loved so much we could not make, hours of hanging out watching UFO documentaries and historical movies … Czytaj dalej My Grandpa is turning Hundred today! 🙂
Czas Życia
Jedyną skończoną rzeczą w ludzkim Doświadczeniu jest Czas. Czas Życia. Czas pięknego milczenia przy mocnej kawie w mglisty listopadowy poranek. Chwila w której pierwszy raz wysiadasz na lotnisku w Denver, Colorado. Czas samotnych wieczorów w doborowym towarzystwie dobrego filmu oraz świetnego jedzenia. 11 minut Coelho. Mgnienia zrozumienia i uleczenia. Godziny rozmów o wszystkim i sączenia … Czytaj dalej Czas Życia
Kobietom mojego Życia
„I’m here today because of the women who came before me” – od tego pełnego mocy stwierdzenia zaczęła się wiceprezydentura Kamali Harris, pierwszej kobiety-wiceprezydenta USS and A jak mawiał Borat. https://twitter.com/KamalaHarris/status/1351888479370752002?s=20 I to stwierdzenie ma tę samą piękną siłę i Prawdę bez względu na to czy wiceprezydentujemy, profesorujemy, politykujemy, zmieniamy dwusetną pieluchę tego dnia, sprzedajemy, … Czytaj dalej Kobietom mojego Życia
Dla innych Kiepskich Pisarzy
Nazywam się Kamila i jestem Kiepskom Pisarkom. Spécialité de la maison: kronikarstwo lush duszyczek. Uważam że twórcza ekspresja jest demokratyczna. Jestem za tym żeby pisał Każdy kto w głębi duszy czuje że powinien. Żeby publikował, blogował, postował, malował, filmował, dziergał każdy kto ma dobre intencje, każdy kto włoży w swoje dzieło serce, dusze, ciężką pracę … Czytaj dalej Dla innych Kiepskich Pisarzy
Czarnobylskie babuszki
Mam szczególny sentyment do staruszek, starowinek, babuszek żyjących samotnie bądź z kotem, psem, ew. małżonkiem na krańcu świata, w maleńkich wioseczkach, z dala od miast. To kobiety które w życiu są dobre jak mało kto, wirtuozki codzienności, rodziny, miłości. Mimo braku „przygotowania” do arcytrudnego zadania jakim jest Życie, edukacji, dostępu do rozkoszy i wygód cywilizacji, … Czytaj dalej Czarnobylskie babuszki
Chujowy horyzont zdarzeń
Niedziela. Kokosisz się w lubości na kanapie, ostatni odcinek „Wikingów” syci oczko i serduszko, w historycznym zamyśleniu pakujesz do gąbki trzeci kawałek sernika, mąż zachwycony poleguje obok, dziatwa coś majstruje w podejrzanej cichości u siebie (pewnie znowu podpala moją suknię ślubną jak miesiąc temu)…. Idealne niedzielne popołudnie. I nagle jedna smutna myśl, Boże, proszę, nie … Czytaj dalej Chujowy horyzont zdarzeń
Ścieżka prostej obfitości
Piękna niedziela. Niebo co prawda szaro-perłowe, temperatura poniżej 5 ale nic to. Za nami wspaniały ranek tulenia się do siebie rodzinnie w łóżku, rozmowy, pocałunki, tajfun dziecięcej radości oraz kawałek z Sarah Ban Breathnach na 22 listopada na temat złych dziewczyn, które wiedzą że życie to nie próba generalna tylko show, ubierają się w jedwab … Czytaj dalej Ścieżka prostej obfitości
Sezonowe misterium chwili
Czerwiec pięknie się rozkręca, lato nadchodzi wielkimi krokami i jak co roku robię tęgą bucket list na lato, i jak co roku kino pod chmurką przechodzi na rok następny. Razem z kilkunastoma innymi atrakcjami, zadaniami, planami, filmami, destynacjami, potrawami i rozkoszami sezonu. Cudnie że tyle jeszcze do zrobienia. Ale trzeba brać się do realizacji, wolę … Czytaj dalej Sezonowe misterium chwili
Leśniczyną być…
Uwielbiam nasz las z rodzinnym, magicznym miejscem mocy. Tam były urodziny Helenki, tam chodziłam sama albo z dziewczynami w niedzielę żeby się doładować, pomedytować, pobyć w tym cudownym miejscu, tam teraz godzinami łazimy z C., znajomymi i rodzinką w różnym składzie, zachwyceni jak dzieci. Las jak las, ale jakaś taka wspaniała energia w nim panuje. … Czytaj dalej Leśniczyną być…
Orzeł w koronie
Jak wszystkie Polskie rodziny, dostajemy już nieco koronapierdolca. Ale tylko nieco. Jest już nawet zakaz wstępu do lasu (ostatni bastion mego psychicznego dobrostanu, kontakt z przyrodą potrzebny mi bardziej niż kiedykolwiek…), do sklepu wchodzi nie więcej niż 3 osoby na kasę, nie ma szkoły, nie ma zajęć, pozamykane wszystkie możliwe punkty usługowe prócz sklepów i … Czytaj dalej Orzeł w koronie
Resilience thinking
Eeech, Szwedzi to jednak potrafią! Odkryłam ostatnio Stockholm Resilience Center – Sustainability Science for Biosphere Stweartship, z ich niesamowicie wizjonerskim, konstruktywnym i konkretnym podejściem do zrównoważonego rozwoju. No paczta sami jak ładnie, jak mądrze: The Stockholm Resilience Centre (SRC) is an international research centre on resilience and sustainability science. Since its launch in 2007, SRC … Czytaj dalej Resilience thinking
No to dokąd?
Wsiadoj, zapinoj pasy i jazdzim. A po drodze parę ciekawych rzeczy ci opowiem. Trafił ci się kierowca który co prawda zdał prawko za czwartym razem w Łomży, ale za to zaczaruje cię opowieściami niczym krzyżówka Szecherezady z Wieniczką Jerofiejewem (z subtelną nutą Jolasi z Kiepskich). WordPress z którym najchętniej podjęłabym gejowski konkubinat za to jak … Czytaj dalej No to dokąd?