Miracle Morning

Uwielbiam swój kuchenny uniwersytet. Inspo, wykłady, podcasty, filmy, streamingi nadrabiam z lubością podczas szorowania garów, siekania cebulki na mielone, wywabiania plam z błota z dziecięcych sukienek, zamiatania, odgruzowywania salonu, układania niekończących się hałd prania i całej krzątozy która zajmuje mi pi razy sanki trzy godziny dziennie. W innym wypadku jedyne co bym oglądała to ulubione … Czytaj dalej Miracle Morning

Schrödinger’s Cat

The most difficult and beautiful moments in Life, are those just before opening the Box - where the cat, due to the principle of superposition, is simultaneously alive and dead. https://www.youtube.com/watch?v=UjaAxUO6-Uw As in life - the most wonderful thing is the dopamine rush just before the culmination of something glorious. The moment when you buckle … Czytaj dalej Schrödinger’s Cat

Nici

No i wysadziło mój mały domek na wulkanie. Boli niewyobrażalnie. I nie wstyd mi, że mam takie mało sexy łapy popękane od roboty, garów i szorowania błota, gumy do żucia oraz plutonu z dziecięcych bucików. Tak samo mi nie wstyd żem absolutna frajerka. Jedno i drugie to moje najcenniejsze medale. Lisa Aisato "Życie" "Rozpacz to … Czytaj dalej Nici

Midgard

Ostatnimi czasy żyję w Śródziemiu – kurewsko niewygodnej i bolesnej przestrzeni między tym co Dziejowe, Epokowe i Ważne, a Codziennym Życiem. Midgard - zangielszczona wersja staronordyckiego Miðgarðr – słowo wywodzące się z języka germańskiego, bedące określeniem używanym do opisania świata zamieszkiwanego przez ludzi. W dosłownym tłumaczeniu oznacza „zamknięty wewnątrz”. Przez wieki słowo to podlegało transformacjom językowym i np. w dzisiejszym … Czytaj dalej Midgard

Syndrom sztokholmski

Nareszcie Listopad! Mgła i lekki mrok pięknie wyciszają codzienny jazgot. Szeptem i krzykiem otrzymuję odpowiedzi na pytania które tłuką się w mojej głowie odkąd z zaskoczeniem odkryłam że istnieją różne odmiany ludzi, a ja akurat według tego Systema Naturae jestem Dziewczynkom. Kiedy okazało się że dla takich jak ja jest specjalna różowa klateczka i cała … Czytaj dalej Syndrom sztokholmski

Karaluch Schrödingera

Wróciłam z tęgiej międzynarodowej konferencji dotyczącej najnieznośniej palących problemów dręczących ludzkość w sferze S&D oraz zabaw z ciężką artylerią. Sympozjum odbywało się w jednym z najbardziej urokliwych i optymistycznych krajów świata, co tylko powiększało mój bolesny dysonans poznawczy i dziurę w kształcie Boga w kolczastym serduszku.    Wszystko co powierzchowne zostało powiedziane. Wszystko co roi … Czytaj dalej Karaluch Schrödingera

Kintsugi

Sztuka kintsugi, nazywana również kintsukuroi, narodziła się w XVI wieku, gdy szogun Yoshimasa Ashikaga zbił swoją ulubioną czarkę do herbaty. Nie mogąc pogodzić się ze stratą, zlecił chińskim rzemieślnikom, aby naprawili naczynie. Czarka powróciła do Japonii w jednym kawałku, ale jej nowy wygląd rozczarował szoguna. Rozbite fragmenty zostały połączone przy pomocy metalowych zacisków, zupełnie niepasujących do … Czytaj dalej Kintsugi

28 Dzień Wojny

28 dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę. 28 DZIEŃ WOJNY. Od miesiąca nie mogę pisać, dławię się własnymi słowami. Dopiero kilka dni temu odzyskałam oddech i możliwość w miarę normalnego funkcjonowania w tej rzeczywistości odbitej w potłuczonym diabelskim zwierciadle. Dzisiaj po prostu spróbuję to wszystko jakoś ubrać w słowa…. nieporadnie, delikatnie, powoli, ostrożnie. Będzie osobiście. Będzie … Czytaj dalej 28 Dzień Wojny

COVID

Dzień 0 Ósmy dzień ogólnorodzinnej kwarantanny - Kubonek złapał covid gdzieś w szkole albo na lansie z ziomkami. Poiłam, karmiłam i dyskutowałam z biedakiem na izolacji żeby w swoim pokoiku nie zwariował, w końcu jestem szczepiona. Głównie to mu przeszkadzałam w budowaniu kolejnego imperium. Obudziłam się w nocy z koszmarnym bólem zatok, zimno mi jakbym … Czytaj dalej COVID

Adwent

Pierwszy tydzień adwentu rozpoczęłam na wesoło i z marketingowym przytupem. Siedzimy sobie bowiem z rodzinką przy rodzinnej kolacyjce (moje tradycyjne pierożki ruskie z Lidla, które pieczołowicie rozpakowałam i odsmażyłam) a tu z obornika wyjeżdża świąteczny pociąg Tyskiego witany z wielkim entuzjazmem przez spragnionych mieszkańców polskich wsi, miast i miasteczek. Cóż. Amerykanie mają świąteczny konwój z … Czytaj dalej Adwent

Zombieland

Czasem mój umysł przypomina szemrany striptiz-bar w Zona Norte w Tijuanie: bez obstawy i znajomości lepiej nie wchodzić bo w najlepszym wypadku stracimy portfel i nerkę. Szczególnie kiedy tak jak teraz, jestem wyczerpana i z konieczności funkcjonuję na najwyższych obrotach, niestety w trybie zombie. I to tylko dzięki zjednoczonym siłom jogi, kofeiny i buddyjskiego podejścia … Czytaj dalej Zombieland

#WszyscyJesteśmyNielegalni

"No pacz Marian, co tam się wyprawia na granicy z Białorusią, ponasyłali nam tych terrorystów i teraz marzną te biedaczki po lasach...." wzdychamy pobożnie zerkając w plazemki znad niedzielnego rosołku. "Ale dobrze robi Straż Graniczna że nas bronią, nie wiadomo co to za element tam koczuje, ino dzieciaczków szkoda. No ale co zrobisz, każdemu nie … Czytaj dalej #WszyscyJesteśmyNielegalni

Wojna

Co mężczyzna to nowa wojna. Kolejna zmieniająca życie podróż – kolejna wojna. Wspaniałe literackie odkrycie które otwiera duszę i zdziera z człowieka całą skórę uruchamiając niemożliwe pokłady empatii – wojna. Co nowy projekt badawczy – wojna. Nie chodzi tu pornograficzną fascynację przemocą i śmiercią. Nie. Odkąd pamiętam, próbuję ją zrozumieć, rozgryźć, oswoić, obtańczyć, zrytualizować, zapomnieć. … Czytaj dalej Wojna

Dom

Myślę ostatnio o Domu - tym który miałam. Biedna lecz porządna dzielnica w małym miasteczku na Północy, poniemieckie budownictwo, mieszkanko na poddaszu, skrzypiące drewniane podłogi, piece kaflowe, zimą przymrozki przy dywanie. Książki zbierane przez Dziadków latami, od "Pożegnania z Bronią" po Danikena. Naleśniki, najlepsza w powiecie domowa szarlotka z cynamonem i mielone. Bezwarunkowa miłość, życzliwość … Czytaj dalej Dom

Fakap

Czasem człowiek zjebie na całej linii. Niechcący, mając nawet i dobre intencje, tak napieprzy że w tym momencie Calamity Jane drapie się po głowie coltem, pociąga solidnie z flaszki i mówi „Ej, no stara….”. Witamy w krainie fakapu. Fakap – rzeczownik, rodzaj męskorzeczowy z ang. „fuck up” – zapożyczenie fonetyczne. Oznacza zawalenie jakiejś sprawy powodujące … Czytaj dalej Fakap

Americana

Ha, czwarty lipca 😊 Zaczęłyśmy dzień z Dziewczynami od spacerku w lesie i napasienia się jagódkami które w tym roku wysypały jak dzikie. Od wizualnego polowania i szukania nazw motyli, które również dopisały. Fioletowy mieniak tęczowiec, żółty latolistek cytrynek, pomarańczowy czerwończyk dukacik, biały niepylak mnemozyna, modry modraszek ikar. Do dziś rana nie miałam pojęcia że … Czytaj dalej Americana

Dzika

„… nie musiałam wiedzieć. Wystarczyło wierzyć, że to, co zrobiłam było prawdziwe. Rozumieć znaczenie, choć nie byłam w stanie dokładnie powiedzieć, co oznacza, jak wszystkie wersy z Dream of a Common Language, które wypełniały mi dni i noce. Wierzyć że nie muszę sięgać gołymi rękami. Wiedzieć, że zobaczenie ryby pod powierzchnią wody wystarczy. Że to … Czytaj dalej Dzika

Mój Lwów

Lwów. Moje miasto. Ta joj…. Lwów wyobrażony przez opowieści Dziadziusia, kresowiaka-patrioty, który tęsknił za straconym domem w Stanisławowie i czasami szkolnymi we Lwowie. Za niedzielami w Parku Stryjskim z Ojcem, i pierogami z jagodami Mamy. Za „Piosenkami z lwowskiej ulicy” i Szczepciem i Tońciem. Za na zawsze straconym, mitologicznym światem Kresów który istnieje już tylko … Czytaj dalej Mój Lwów

Przodownicy …

Dawno dawno temu, kiedy jak głoszą miejskie legendy, ludzie zbierali się fizycznie na naradach, posiedzeniach i spotkaniach, siedziałam czwartą godzinę na Radzie Naukowej Cudowności (której jestem dumnym acz sceptycznym członkiem). Siedziałam w podziwie dla starszych profesorów którym koronawirus niestraszny, i mimo podwyższonego dla nich zagrożenia, zjechali z całej stolycy i okolic pełnić swą powinność, bo … Czytaj dalej Przodownicy …

Czarnobyl

Dla mnie to temat wyjątkowo osobisty - z absolutnie mi niezrozumiałych przyczyn. Chłonę od jakich trzech lat wszystko co możliwe we wszystkich znanych mi językach, czytam i oglądam, nie ma takiego dokumentu ni filmu pełnometrażowego którego bym nie przerobiła po polsku, ukraińsku, angielsku i niemiecku. You name it I've seen it. Ale takiego najważniejszego, mojego, … Czytaj dalej Czarnobyl

Zatańczymy?

„Taniec jako forma ekspresji towarzyszył nam od zawsze, nawet przed pojawieniem się języka pisanego. Nasze najwcześniejsze kultury ewoluowały dzięki przekazywaniu historii przez opowieści i performance. Tańce towarzyskie, uroczyste i rytualne są uważane przez antropologów za jeden z istotnych czynników rozwoju wczesnych cywilizacji ludzkich. Najwcześniejsze odkrycia archeologiczne wskazują na pochodzenie tańca z Indii (ok. 9000 lat!) … Czytaj dalej Zatańczymy?

Koncik wiejskiej filozofki – edycja wielkanocna

Tydzień-wyzwanie. Homeschooling-wiosenne-przesilenie-ice-bucket-challenge. Z hiperaktywną pierwszoklasistką i zbuntowanym licealistą na nauczaniu zdalnym, całym domem na głowie bo najukochańszy niestety pracuje 12/6, dopieszczonymi wykładami a'la John Keating, podczas których luba dziecinka w różnym stopniu upaprania czekoladą wparowuje w kadr i chce pogadać z „dziećmi” po drugiej stronie, ku nieodmiennej uciesze studentów. Z masą zarówno administracyjnej jak i … Czytaj dalej Koncik wiejskiej filozofki – edycja wielkanocna

Domowa Boginia

Jestem bez dwóch zdań Domowo Boginio. Uwielbiam krzątać, przątąc, pichcić, czyścić, porządkować, oporządzać, segregować i eksterminować. Do moich ulubionych książek w dzieciństwie należały „Porządki w domu i obejściu” z cyklu Biblioteczki Przysposobienia Rolniczego oraz przedwojenne „Słoneczko” Marii Buyno-Arctowej, w którym to wzór wszelkich cnót i urody, Marysieńka, doprowadza zrujnowane domostwo oraz dusze patologicznej rodziny Dębskich … Czytaj dalej Domowa Boginia

Czas Życia

Jedyną skończoną rzeczą w ludzkim Doświadczeniu jest Czas. Czas Życia. Czas pięknego milczenia przy mocnej kawie w mglisty listopadowy poranek. Chwila w której pierwszy raz wysiadasz na lotnisku w Denver, Colorado. Czas samotnych wieczorów w doborowym towarzystwie dobrego filmu oraz świetnego jedzenia. 11 minut Coelho. Mgnienia zrozumienia i uleczenia. Godziny rozmów o wszystkim i sączenia … Czytaj dalej Czas Życia

Kobietom mojego Życia

„I’m here today because of the women who came before me” – od tego pełnego mocy stwierdzenia zaczęła się wiceprezydentura Kamali Harris, pierwszej kobiety-wiceprezydenta USS and A jak mawiał Borat. https://twitter.com/KamalaHarris/status/1351888479370752002?s=20 I to stwierdzenie ma tę samą piękną siłę i Prawdę bez względu na to czy wiceprezydentujemy, profesorujemy, politykujemy, zmieniamy dwusetną pieluchę tego dnia, sprzedajemy, … Czytaj dalej Kobietom mojego Życia

Dla innych Kiepskich Pisarzy

Nazywam się Kamila i jestem Kiepskom Pisarkom. Spécialité de la maison: kronikarstwo lush duszyczek. Uważam że twórcza ekspresja jest demokratyczna. Jestem za tym żeby pisał Każdy kto w głębi duszy czuje że powinien. Żeby publikował, blogował, postował, malował, filmował, dziergał każdy kto ma dobre intencje, każdy kto włoży w swoje dzieło serce, dusze, ciężką pracę … Czytaj dalej Dla innych Kiepskich Pisarzy

Czarnobylskie babuszki

Mam szczególny sentyment do staruszek, starowinek, babuszek żyjących samotnie bądź z kotem, psem, ew. małżonkiem na krańcu świata, w maleńkich wioseczkach, z dala od miast. To kobiety które w życiu są dobre jak mało kto, wirtuozki codzienności, rodziny, miłości. Mimo braku „przygotowania” do arcytrudnego zadania jakim jest Życie, edukacji, dostępu do rozkoszy i wygód cywilizacji, … Czytaj dalej Czarnobylskie babuszki

W pogoni za Światłem

Odkąd pamiętam, goniłam Światło. To zawsze był i jest cel wszystkich moich podróży. Marakesz, Toronto, Nowy Jork, Damaszek, Taipei, Ankara, Lwów, Tczew - nie tyle miejsce było ważne co te epickie momenty kiedy wydawało mi się że uchwyciłam je chociaż na chwilę. Poszukiwałam światła w promieniach wschodów i moich ukochanych zachodów słońca. W migotaniu gwiazd … Czytaj dalej W pogoni za Światłem

Matka Polka Feministka

Czytam „Matkę feministkę” Agnieszki Graff i z jednej strony wielkie ukłony z mej stroniczki i olśnienia, a z drugiej strony – chwilami kontynuacja wpychania matek w dziurę „no to po ptokach”. Masz dziecko, a nie masz żłóbka, niańki, zaangażowanych rodziców, faceta, pieniędzy, zapomnij o studiach, pracy, życiu, o wszystkim zapomnij. Do tej melodii dodajemy święte … Czytaj dalej Matka Polka Feministka

Sezonowe misterium chwili

Czerwiec pięknie się rozkręca, lato nadchodzi wielkimi krokami i jak co roku robię tęgą bucket list na lato, i jak co roku kino pod chmurką przechodzi na rok następny. Razem z kilkunastoma innymi atrakcjami, zadaniami, planami, filmami, destynacjami, potrawami i rozkoszami sezonu. Cudnie że tyle jeszcze do zrobienia. Ale trzeba brać się do realizacji, wolę … Czytaj dalej Sezonowe misterium chwili

Leśniczyną być…

Uwielbiam nasz las z rodzinnym, magicznym miejscem mocy. Tam były urodziny Helenki, tam chodziłam sama albo z dziewczynami w niedzielę żeby się doładować, pomedytować, pobyć w tym cudownym miejscu, tam teraz godzinami łazimy z C., znajomymi i rodzinką w różnym składzie, zachwyceni jak dzieci. Las jak las, ale jakaś taka wspaniała energia w nim panuje. … Czytaj dalej Leśniczyną być…

Tajemny kod Matki

Nadszedł czas uchylić nieco rombka etymologicznej tajemnicy - dlaczego Matka Polka Extra Motzna? Matka Polka to wiadomo. Niestrudzona producentka nowych Polek i Polków, kochająca swoje Dziecka do utraty tchu. Tak konfidencjonalnie wyznam że marzę jeszcze o bliźniętach. A nawet i trojaczkach. Mogą być i pięcioraczki, byle w jednej ciąży - i wszystkie mamy wiedzą o … Czytaj dalej Tajemny kod Matki

Orzeł w koronie

Jak wszystkie Polskie rodziny, dostajemy już nieco koronapierdolca. Ale tylko nieco. Jest już nawet zakaz wstępu do lasu (ostatni bastion mego psychicznego dobrostanu, kontakt z przyrodą potrzebny mi bardziej niż kiedykolwiek…), do sklepu wchodzi nie więcej niż 3 osoby na kasę, nie ma szkoły, nie ma zajęć, pozamykane wszystkie możliwe punkty usługowe prócz sklepów i … Czytaj dalej Orzeł w koronie

Astrid Lindgren

Uwielbiam Astrid. Za „Dzieci z Bullerbyn” i Britt Mari. Za odwagę, wyrozumiałość i niesamowitą miłość którą obdarzała świat. Za stanie po stronie tego co rzeczywiście Ważne, dobroć i skomplikowany życiorys. Za to jak potrafiła błędy swoje życiowe przekuć w złoto i pozytywną energię dla świata. Jak we „Frywolitkach 2” pisała moja ukochana Musierowicz: „Wzrusza mnie … Czytaj dalej Astrid Lindgren

Resilience thinking

Eeech, Szwedzi to jednak potrafią! Odkryłam ostatnio Stockholm Resilience Center – Sustainability Science for Biosphere Stweartship, z ich niesamowicie wizjonerskim, konstruktywnym i konkretnym podejściem do zrównoważonego rozwoju. No paczta sami jak ładnie, jak mądrze: The Stockholm Resilience Centre (SRC) is an international research centre on resilience and sustainability science. Since its launch in 2007, SRC … Czytaj dalej Resilience thinking

Miłość i gołębie

Sobota. Sobota. Sobota 😀 Mimo monotonnej wolności Kwarantanny, dzięki której każdy dzień to albo mini-piątek, albo mini-sobota, ewentualnie mini-niedziela, zawsze to milej kiedy jest sobota. Do tego 21 marca, PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY!!! Trzeba dziś do lasu oznak szukać jak zawsze robiłam z dzieciakami, trzeba też utopić marzannę zimowych złudzeń. Ale o tym za chwilę. Po … Czytaj dalej Miłość i gołębie

No to dokąd?

Wsiadoj, zapinoj pasy i jazdzim. A po drodze parę ciekawych rzeczy ci opowiem. Trafił ci się kierowca który co prawda zdał prawko za czwartym razem w Łomży, ale za to zaczaruje cię opowieściami niczym krzyżówka Szecherezady z Wieniczką Jerofiejewem (z subtelną nutą Jolasi z Kiepskich).  WordPress z którym najchętniej podjęłabym gejowski konkubinat za to jak … Czytaj dalej No to dokąd?